Według danych GUS pod koniec 2025 roku blisko 1,5 mln Polaków pracowało wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych. Dla części z tych osób jest to podstawowe źródło utrzymania. Jeśli więc komornik zajmie dochody z tego tytułu, może pozbawić ich środków do życia. Czy może to zrobić?
Czy komornik może zająć wynagrodzenie z umowy zlecenia?
Komornik może zająć wynagrodzenie z umowy zlecenia. Jeżeli pieniądze są wypłacane regularnie i służą utrzymaniu dłużnika albo są jego jedynym źródłem dochodu, zastosowanie ma jednak art. 833 § 2¹ Kodeksu postępowania cywilnego. Nakazuje on w takim przypadku działać zgodnie z przepisami Kodeksu pracy dotyczące potrąceń. Część wynagrodzenia pozostaje więc do dyspozycji zleceniobiorcy, a dopiero pozostała kwota może zostać przeznaczona na spłatę długu. Jeśli więc zleceniobiorca pracuje dla jednej firmy od roku, co miesiąc dostaje wynagrodzenie i z tych pieniędzy opłaca mieszkanie oraz pozostałe koszty życia, komornik nie zajmie wszystkich otrzymywanych środków. Natomiast w sytuacji, gdy ktoś działa na podstawie umowy o pracę i dodatkowo wykona jednorazowe zlecenie za 2000 zł, egzekucją będzie objęta cała zarobiona kwota.
Urzędnik może oczywiście nie wiedzieć, że zlecenie jest stałym źródłem utrzymania dłużnika. W takiej sytuacji dłużnik powinien przedstawić dokumenty, które to potwierdzają, np. umowę, rachunki do kolejnych zleceń lub historię przelewów. Jeśli dłużnik zgłosi to dopiero po zajęciu wypłaty, odzyskanie niesłusznie potrąconej części może wymagać dodatkowych wyjaśnień.
Ile komornik może zająć z umowy zlecenia?
Jeśli wynagrodzenie ze zlecenia korzysta z ochrony przewidzianej dla pensji pracownika, komornik może potrącić najwyżej połowę wypłaty. Musi też pozostawić zleceniobiorcy kwotę wolną od potrąceń. Jej wysokość ustala się na podstawie minimalnego wynagrodzenia po odliczeniu składek i podatku. W 2026 roku wynosi ono 4806 zł brutto, więc urzędnik nie może zająć więcej niż 3606 zł. Jeśli więc zleceniobiorca otrzymuje 5000 zł netto, komornik nie może po prostu zabrać połowy, czyli 2500 zł, ponieważ dłużnikowi zostałoby mniej niż najniższa płaca krajowa. Nieco inaczej wygląda to w przypadku egzekucji alimentów. W tego typu sprawach potrącenie może sięgać aż trzech piątych wynagrodzenia, a kwota wolna obowiązująca przy pozostałych długach nie ma zastosowania.
Jak wygląda zajęcie wynagrodzenia z umowy zlecenia?
Komornik kieruje zajęcie do zleceniodawcy, czyli firmy lub osoby zobowiązanej do wypłaty wynagrodzenia. Od chwili doręczenia pisma nie ma on prawa wypłacić dłużnikowi zajętej części pieniędzy. Zatrzymuje ją i przekazuje zgodnie z treścią wezwania. Jeśli zignoruje zajęcie, urzędnik może nałożyć na niego grzywnę do 5000 zł, a także ponowić ją, gdy nadal nie wykonuje swoich obowiązków. Wyrządza on w ten sposób szkodę wierzycielowi, więc odpowiada również za jej naprawienie.
W tym samym piśmie urzędnik może zażądać informacji o wynagrodzeniu należnym zleceniobiorcy. Właściciel firmy ma wtedy tydzień na wskazanie, czy taka wierzytelność istnieje, jaka jest jej wysokość i kiedy przypada termin wypłaty. Jeśli współpraca trwa nadal, powinien również poinformować o kolejnych należnościach. W ten sposób komornik wie, czy w kolejnych miesiącach wierzyciel otrzyma kolejną spłatę. Niejasności pojawiają się najczęściej, gdy zleceniodawca nie wie, że wynagrodzenie jest stałym źródłem utrzymania dłużnika. Może wtedy potraktować je jak zwykłą należność z umowy cywilnoprawnej i przekazać komornikowi większą część wypłaty, niż pozwala na to ochrona z art. 833 § 2¹ k.p.c.
Wynagrodzenie z umowy zlecenia może zostać zajęte, ale zakres potrącenia zależy od charakteru wypłat i rodzaju długu. W ramach egzekucji komorniczej zleceniodawca, po otrzymaniu pisma od komornika, potrąca odpowiednią część wynagrodzenia i przekazuje ją zgodnie z wezwaniem. Jeśli masz wątpliwości co do wysokości potrącenia, sprawdź podstawę zajęcia i dokumenty dotyczące swoich dochodów.


